Stoimy przy ognisku, ja i lider projektu. Przypominam, że kończą się nam zapasy jedzenia i że pracuję nad tym, żebyśmy mieli co jeść przez najbliższe dni. W odpowiedzi słyszę: „Zorganizowałem nam samochód, jutro o 8 jedziesz do Kazangula”. Fala nieprzyjemnych doznań przepłynęła przez całe moje ciało, niczym strzepnięte prześcieradło przed położeniem na łóżko. Jestem uważny, więc nie reaguję...